Filozoficznie o fizjoterapii
Zielonymi ścieżkami zbliża się wiosna. Długo myślałem co Państwu przekazać na początku tej różnorodnej, dla wielu pięknej, pory roku. Mógłbym tradycyjnie przekonywać Was do aktywności, podziwiania przyrody, jazdy na rowerze. Tym razem chcę jednak poprowadzić Państwa nieco innymi ścieżkami. Nieco filozoficznie przedstawię swoje myślenie o fizjoterapii, uważam jednej z najciekawszych profesji. Fizjoterapeuta to zawód medyczny, już o tym pisałem. W czasie wieloletniej ciągłej edukacji musi poznawać różne ścieżki medycyny. Do prowadzenia skutecznej terapii po urazach, przy zdiagnozowanych chorobach zwyrodnieniowych, przeciążeniowych należy poznać wiele zagadnień z dziedziny ortopedii. Jeżeli chcemy wspomagać rozwój ruchowy dzieci niezbędne jest doszkalanie z pediatrii. Terapeuta chcący być biegły w usprawnianiu pacjentów po udarach interesuje się neurologią. Nie sposób jest prowadzić skutecznie leczenia fizjoterapeutycznego nie pogłębiając wiedzy w opisanych dziedzinach medycyny. To tylko część góry lodowej. No tak doszedłem do góry więc spróbujmy na nią wejść. Obiecywałem, że będzie filozoficznie. Leczenie, usprawnianie to jak ...wchodzenie na górę. Już tłumaczę. Wspinając się mamy możliwość wyboru ścieżki, jedni idą krętą, długą drogą, inni wybierają trakt na skróty, rzadko używany przez innych. Znamy również śmiałków pokonujących najwyższe szczyty podczas zimowych wypraw. Fizjoterapeuta lecząc ma możliwość wyboru takiej drogi, która będzie skuteczna. Uwaga skuteczna nie zawsze niestety znaczy najprostsza. Po drodze mamy wiele przeszkód, są to między innymi przeciwwskazania, choroby towarzyszące. Jeden z kierunków edukacji w medycynie to diagnostyka różnicowa. W uproszczeniu to znalezienie tego właściwego procesu chorobowego oraz umiejętność znalezienia rozwiązania problemu. To rozwiązanie problemu to właśnie znalezienie odpowiedniej, często krętej drogi na szczyt wzniesienia czyli wyleczenie pacjenta. Oczywiście wyleczenie to czasami doprowadzenie do możliwie największej sprawności, samodzielności jaka w danej jednostce jest możliwa. Terapeuta poszukuje sobie najwygodniejszych sposobów prowadzenia terapii, jest to według mnie skuteczna droga niesienia pomocy pacjentom. Wspominałem, że wspinanie na szczyt to pokonywanie trudności, łatwiej pokonywać trudności, czytaj leczyć, znając różne drogi. Jeżeli znajdziecie fizjoterapeutę, który ma koncepcję, pomysł jak zabrać się za leczenie to pakujmy plecaki i w drogę ...na szczyt. Wielka pomoc dla terapeuty to zaangażowanie pacjenta w proces leczenia. Mam to szczęści, że w gabinecie spotykam Was, zdeterminowanych aby sobie pomóc. Pomożecie sobie tylko pozwólcie terapeucie wyznaczyć ten właściwy szlak. Kończąc rozważania filozoficzne zdradzę temat następnego artykułu. Ostatnio w gabinecie przyjmuję coraz więcej pacjentów z problemami w okolicy obręczy barkowej. Prowadzę terapię, niestety w zaawansowanych procesach chorobowych, dość bolesną. Jestem w trakcie poszukiwania kolejnych dróg dotarcia na szczyt wzniesienia to znaczy oczekuję na kolejne szkolenie, tym razem związane z leczeniem, usprawnianiem barku i o tym w następnym numerze.